fbpx

Masakra bloczkami gazobetonowymi

Wreszcie zima odpuściła, można więc przerwać sen zimowy i zacząć robotę na budowie. Tato wyliczył ile bloczków z gazobetonu nam potrzeba, ile zaprawy klejowej – no i mówi “zamawiaj!’. Więc ja następnego dnia za telefon i….normalnie “dzizas krasjt ja pierdo..” Okazało się, iż cała Polska wpadła na ten sam zajebisty pomysł – zamawiać towar. W okolicach Grodziska, praktycznie nie ma możliwości zakupienia bloczków z gazobetonu. Na niektórych składach tworzą się komitety kolejkowe i w zależności od tego ile przyjedzie z fabryki – tyle pierwszych osób dostaje towar. W czasach poprzednich i jak to mówią, “słusznie minionych”, jak się było z dzieckiem na ręku to człowiek miał pierszeństwo w kolejkach. Ja mimo, że miałem troje i psa na rękach – nic nie ugrałem. Naprawdę ogarnęły mnie czarne myśli, że się nie uda. Jak już były bloczki, to gładkie, ale nam chodziło o takie z pióro-wpustami.

Różnica zacna, bo przy tych drugich nie robi się pionowej fugi, więc robota idzie szybciej i przyjemniej. fota 1 ——- fota 2

Byliśmy blisko decyzji, że jednak zostaniemy przy gładkich, ale w końcu, z najbliższej okolicy (hehehe), udało się. Wiadomość pozitywna z 200km oddalonego składu – dojedzie do nas pożądana liczba bloczków. Wprawdzie Ytong, a o nim nie myśleliśmy na początku. Ale jednak będą przed samą majówką zjadą, więc je bieremy i murujemy. Ufff.

Site Footer

Wszystkie prawa zastrzeżone dla @5naswoim.pl