fbpx

Bitwa o prąd

Kupujesz działkę na której stoi skrzynka prądowa , a właściciele dają Ci podpisaną umowę na przyłącze z PGE. Jarasz się jak dzik na ruszcie. Jedziesz przerejestrować umowę na siebie. Zaliczasz zgona. Okazało się, że faktycznie właściciele wystąpili do elektrowni  o przydział mocy, ale z oczywistych względów po uzyskaniu tego – nie zakładali liczników w skrzynkach, bo by musieli płacić opłaty stałe. A przydział mocy jest ważny 2 lata. Więc odbiłem się od okienka i musiałem wystąpić jeszcze raz o przydział mocy (i oczywiście zapłacić). Wyszło ok. 1000 zł, więc do przeżycia. Niestety PGE Dystrybucja umowy wysyła listem zwykłym Pocztą Polską. Umowa więc łaskawie doszła po 4 tygodniach. Po dwóch tygodniach zacząłem wydzwaniać, ale PGE Dystrybucja i odbiór telefonów to nie jest najszczęśliwiej dobrana para. Naprawdę kosztowało mnie to wiele nerwów i czasu i nerwów raz jeszcze, bo wiecznie czegoś brakowało. A to jakiegoś upoważnienia, a to jakiegoś upoważnienia do upoważnienia – masakra. Po drodze okazało się, że skrzynki na działce w międzyczasie zostały rozkradzione przez złodziei…

Na szczęście splotem dziwnych okoliczności, przy udziale 10 osób, dostałem kontakt do elektryka – okazało się, że chłopak mieszka dwa domy od naszego obecnego miejsca zamieszkania J. Ale ogarnął temat, ruszył z kopyta, wziął z bólem serca bardzo mały pieniędzy – prąd załatwił.

Teraz miałem uderzyć do PGE Obrót, z którym umowę o licznik i prąd się podpisuję (spółek więcej niż na kolei). Kolejny szok, zupełny przeskok w jakości obsługi. Zamiast standardów rodem z filmów Barei, naprawdę rzetelna i kompetentna obsługa. Raz, dwa wszystko było dograne, skserowane, login w systemie nadany – XXI wiek. Za trzy dni przyjechał technik, podłączył no i…

zaświeciło…

 

Site Footer

Wszystkie prawa zastrzeżone dla @5naswoim.pl